www.kinio25.eu

maj 13, 2007

WWW.KINIO25.EU —>>>> TU JESTEM :-)


Długa nieobecność+usprawiedliwienie+”życzenia” ;-)

marzec 27, 2007

Przepraszam wszystkich za brak notek, ostatnimi czasy bywam zabiegany….studia, pisanie sporej ilości artykułów, bieganie z CV, wprowadzanie “zdrowego trybu życia” i inne…. to wbrew pozorom zajmuje cholernie dużo czasu. Dzisiaj prawdopodobnie zamknięto nowy numer mojej prasówki, co jest równoznaczne z tym, że teraz przyjdzie chwila na długo wyczekiwany odpoczynek…. pomijam tu fakt, że za miesiąc mam kolokwium z materiału “całorocznego”, co z pewnością bardzo zaboli…. to tyle co do długiej nieobecności i usprawiedliwienia. Teraz część trzecia ;)
Jest z nami od roku, jest chamski, leniwy, za głośno szczeka na jamnika sąsiadów, pogryzł fotel, niedawno zjadł mi materiały do artykułu jednego (udało się uzyskać kopię), jak Nikkto zapewne pamięta- pogryzł kabel od głośników, szarpie jak cholera na smyczy (z tej okazji dostał kolczatkę :-] ) i ogólnie rzecz biorąc jest cwany….cwany jak jasna cholera. A mimo to wszyscy go kochają…. dzisiaj roczny foksterierek szorstkowłosy- Cezar kończy roczek… mam nadzieję, że etap “sczeniactwa” szybko mu minie i wreszcie będzie go można puszczać na spacery bez smyczy nie obawiając się, że ucieknie….

Kliknij, żeby zobaczyć fotkę “paszportową” jubilata ;)


PRAWIE jak wiosna…PRAWIE robi wielką różnicę…

marzec 20, 2007

Człowiek wstaje rano o 08, w stanie krytycznego niewyspania (4 godziny to mało trochę), po otwarciu jednego oka za oknem szuka słońca, aby jakoś pozytywnie zacząć dzień, tymczasem jego oczom ukazuje się…śnieg! Nie było go u mnie w mieście od grudnia tak mniej więcej… tak więc szok był ogromny….no cóż…tak czy owak, możemy wyjść z pewnością z założenia, że jest to ostatni frontalny szturm w wykonaniu dziadka mroza… mam nadzieję, że w przeciągu paru dni całe to białe kurestwo odejdzie w niepamięć aż do grudnia…a przed nami ciepła wiosna i gorące lato….OBY.


Cybernetyczne bydło…

marzec 15, 2007

Ongiś obiecałem sobie, że nie będę pisał notek będąc jednocześnie w dołku, ale tym razem niech notka będzie częścią szeroko rozumianej “terapii” mającej na celu zakopanie dołka.
Siedzę na “internetowej infolinii” sobie… znaczy na numerze sieci Gadu-Gadu: 5700 i odpowiadam potencjalnym petentom na pytania traktujące o komunikatorach internetowych, jeśli mają jakiś problem to razem z kadrą redaktorską staramy się go rozwiązać.
Dla większego komfortu, zadowolony z “dyżuru” przynoszę sobie zieloną herbatkę, gdzieś obok mnie leży prince polo….tak, włączamy…łączy się, łączy….ok, jestem! Żółte słoneczko świeci dumnie na moim pasku zadań. Nie przejmując się tym zbytnio nadal wykonuję jakieśtam czynności na kompie: rozmawiam z kolegami, ze znajomą z grupy, która pyta się mnie o “mój plan” na zdanie metod i technik badawczych, słucham sobie Megastacji, rzecz jasna kanał Rock i jeszcze kątem oka zerkam na Allegro- rozważam pewne zakupy ;)
W tym momencie…zagaduje… widzę jakąś śmieszną kopertę od nieznanego numeru…klikam na nią…tak…. pierwszy interesant. Ja szczerze sądziłem, że tej osobie pomogę, zakładałem że nie potrafi czegoś ze swoim komunikatorem zrobić, tymczasem ów tajemniczy numerek wyjeżdża do mnie z tekstem:

8X1Y33Z: cze mozesz mi podac sposob w jaki mogem sie wlamac na jakjes nokto znajmoego?
[kinio25] a teraz przetłumacz to co napisałeś wcześniej
8X1Y33Z: kuraw dyskletykiem jestem chce sie wlamac na konto gg pomozesz czy nie???!?!
[kinio25] nie
8X1Y33Z: kuawa przeciez ty jestes adminem mozesz sie walmac
[kinio25] nie mogę, nie chcę, to jest numer GG na którym odpowiadamy na pytania jak ktoś ma kłopot ze swoim IM’em, nie pomogę Ci w nielegalu, poza tym to Ty pisać nie umiesz
8X1Y33Z: bdbsdhdfahf
8X1Y33Z: jilksdjfs
/user kinio25 blokuje 8X133Z

Człowiek ledwo ochłonął a po chwili uderza do mnie nowy interesant:

77ZYZ27: poklikash? :* :* :*
[kinio25] a co, jakiś problem z komunikatorem masz, coś nie działa, czegoś nie umiesz zrobić? Wtedy chętnie pomogę….
77ZYZ27: ile mash lat i skont klika$ :P
[kinio25] nie odpowiem Ci na to pytanie, nie rozmawiam prywatnie tutaj….zasadniczo to już widzę że nie pogadamy
(w tym momencie zerkam do jej profilu a tam widzę: ksywka: My$$H0ntk0 wiek: 14 lat )
77ZY27: a mash swojom fotke?
[kinio25] Znam Twoją wychowawczynię ponoć ostatnio się opuściłaś z polskiego….
77ZY27: skond możesz wiedziec czy jestem dora z polskego? mam same piontki!!!!!!!!!
[kinio25] a przeczucie jakieś….idź, nie chcę Cię blokować….
77ZY27: sprubuj tylko mnie zablokowac!!!!!!!!!!!!!!!!!
[kinio25] zrobimy inaczej, Ty zablokuj mnie, dobrze dziecko?
77ZY27: nieeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeeee
[kinio25] masz strasznhie brzydkie nogi i krzywe przednie zęby
/zostałeś zablokowany przez: 77ZY27

…i tak oto “spokojny” dzień na ostrym dyżurze chuj strzelił…. jak te dzieciaczki i pokemoniki, sumując w dużej mierze głupki i debile, mają pracować na moją emeryturę, to widzę siebie w pięknym kartonie na centralnym…..
i znowu jestem nieelokwentny…..KURWA!

*numery pokemonów “zakodowałem”, niech się cieszą debilizmem w swoim własnym wyalienowanym świecie…jeszcze by Was-czytelnicy- podkusiło żeby do nich zagadać i byście jakiegoś cybernetycznego bakcyla dorwali…a tego nie chcemy ;)


Uchylmy przyszłości drzwi?

marzec 11, 2007

Znam ją ponad półtorej roku, kocham mniej więcej od tego samego czasu…od nieco ponad roku jesteśmy parą…. kochamy się, powiedziałbym, że z perspektywy czasu oraz szeroko rozumianego kontrastu z przeszłością- docieramy się oraz stajemy się dla siebie wzajemnie coraz to bardziej bliscy. Wprawdzie nie ma ludzi, ani też związków doskonałych, niemniej wiadomo wszem i wobec, że do tej niedoścignionej doskonałości trzeba jakoś tam próbować dążyć….dróg jest wiele, każdy ma swoją- i niech tak zostanie.

Co do meritum: obydwoje studiujemy, obydwoje znajdujemy się na utrzymaniu rodziców, moja miesięczna pensja z prasówki to de facto grosze….nie ma co kryć…. jest nam ze sobą dobrze….coraz to lepiej….
Do czego zmierzam? Że niby stary dobry Kinio planuje wziąść ślub? ;) E, narazie nie, ten krok wymaga chociażby namiastki stabilizacji życiowej…. no, ale żeby tak jakoś wzmocnić nasz związek, np rozważyć zakup o takiego czegoś:
i wykonać taki “krok do przodu” względem ukochanej osoby…. to by już tak trzeba było…. nie dlatego, “że tak”, albo też “bo kolega kolegi co znam jego brata tak zrobił-znaczy tak jego koleżanka co zna siostrę Jacka spod 7 mówiła” – dlatego, że ją kocham no….


Wyczes telefon zdobyłem ;-)

marzec 6, 2007

Kasa wprawdzie poszła się – pisząc kulturalnie – walić, no, ale wydaje mi się, że mimo wszystkich komplikacji związanych z zakupem samego telefonu (o których napiszę niżej), było chyba warto.
Zdjęcia – na tę chwilę tylko 3- możecie zobaczyć na stronie kinio25.fotosik.pl. Mam nadzieję, że już niebawem moja kolekcja się powiększy.
Co do samego zakupu telefonu…. Chryste Panie, myślałem że mnie kurwica weźmie! Wszystko zaczęło się wręcz cudownie, idealnie, wspaniale, zakupiony przeze mnie telfon to “nówka” z Orange’a, mogłem sobie telefon odebrać osobiście w miejscowości odległej od mojej tylko o 30 minut jazdy autem! No żyć nie umierać….oczywiście pojechałem, mimo kłopotów ze znalezieniem ulicy jakoś dotarłem do sklepu z telefonami, którego nazwy tu nie podam, no i zaczęły się schody. Przedstawiłem się, podałem swój nick z Allegro, chciałem się jakoś wylegitymować, że ja, to ja (jakiś PESEL czy cokolwiek) no a właściciel sklepu w jednej chwili pobladł, oczy zrobiły mu się rozbiegane i jakimś takim dziwnym, piszczącym głosem wydusił z siebie “ale ktoś po ten telefon już był no to ja go wydałem…ktoś się pod pana podszył…. mogę zaproponować telefon z simlockiem na Erę albo bez simlocka ale za dopłatą 200złotych. Ja zazwyczaj bywam bardzo spokojny, ważę słowa, ale zrobiłem gościowi taką awanturę, że nagle z nikąd koło mnie wyrósł malutki tłum gapiów. Wtedy, gdy facet wreszcie zrozumiał, że spierdolił sprawę, raczył zatelefonować do jakiegoś zaprzyjaźnionego sklepu w Katowicach, poczym z nieukrywaną radością (z czego się głupek cieszył do dziś nie wiem), powiedział mi, że telefon na mnie czeka w Katowicach i że jak chcę, to sobie mogę po niego podjechać. Myślałem, że mu przez tę ladę wyrwę z ręki jakiegoś K800 bez simlocka, rzucę kasę, powiem “spierdalaj” i wyjdę, no, ale chyba odezwały się we mnie strzępki człowieczeństwa i wraz z ojcem postanowiliśmy – nieźle wkurwieni-podjechać do tych Katowic. Na szczęście z dojazdem na ulicę 3 Maja nie było większego kłopotu, w przeciwieństwie do tego pierwszego sklepu w Katowicach przywitała mnie miła, kulturalna obsługa, no i- chwała Bogu- mieli mój uczciwie zakupiony przez Allegro telefon. Transakcja przebiegła szybko, bez zbędnych detali, ale oczywiście i tam wyniknął problem: otóż karta gwarancyjna musi zostać podbita w tym pierwszym sklepie, w związku z czym obecnie mam działający telefon, robiący fajne zdjęcia, ale niestety na kartę gwarancyjną przyjdzie mi poczekać jeszcze tydzień. Z wielkiej łaski wyślą mi ją pocztą.
Meritum: Człowiek chce zaoszczędzić parę stówek kupując telefon bez oferty abonamentowej naszych operatorów, godzi się z tym, że będzie miał simlocka na Orange, wie, że i tak trochę przepłaca a mimo tego musi ponosić dodatkowe koszty dojazdu (około 50PLN), tracić cały dzień (w tym czasie napisałbym z 2-3 artykuły, każdy wart około 30-50 PLN) i …na końcu, mimo tego wszystkiego, cieszę się, że ten telefon posiadam. Nie rozumiem czasem siebie, ale to zapewne da się wyjaśnić jakoś psychologią…wszak, im człowiek bardziej czegoś poragnie, pożąda, tym jest bardziej zdeterminowany, aby “po trupach” osiągnąć swój wymarzony cel. Wpadłem w pułapkę psychologii społeczno-rozwojowej o której całkiem sporo czytałem….szkoda, że uświadomiłem to sobie dopiero teraz…. namiarami na tenże sklep podzielę się z Wami po wystawieniu soczystego komentarza- do 24 godzin po finalizacji transakcji, czyli odebrania ważnej, podbitej karty gwarancyjnej.
Yhhh…życie…prawda, że dzisiaj mało klnąłem? ;)