Uchylmy przyszłości drzwi?

Znam ją ponad półtorej roku, kocham mniej więcej od tego samego czasu…od nieco ponad roku jesteśmy parą…. kochamy się, powiedziałbym, że z perspektywy czasu oraz szeroko rozumianego kontrastu z przeszłością- docieramy się oraz stajemy się dla siebie wzajemnie coraz to bardziej bliscy. Wprawdzie nie ma ludzi, ani też związków doskonałych, niemniej wiadomo wszem i wobec, że do tej niedoścignionej doskonałości trzeba jakoś tam próbować dążyć….dróg jest wiele, każdy ma swoją- i niech tak zostanie.

Co do meritum: obydwoje studiujemy, obydwoje znajdujemy się na utrzymaniu rodziców, moja miesięczna pensja z prasówki to de facto grosze….nie ma co kryć…. jest nam ze sobą dobrze….coraz to lepiej….
Do czego zmierzam? Że niby stary dobry Kinio planuje wziąść ślub? ;) E, narazie nie, ten krok wymaga chociażby namiastki stabilizacji życiowej…. no, ale żeby tak jakoś wzmocnić nasz związek, np rozważyć zakup o takiego czegoś:
i wykonać taki “krok do przodu” względem ukochanej osoby…. to by już tak trzeba było…. nie dlatego, “że tak”, albo też “bo kolega kolegi co znam jego brata tak zrobił-znaczy tak jego koleżanka co zna siostrę Jacka spod 7 mówiła” – dlatego, że ją kocham no….

Jedna odpowiedź do “Uchylmy przyszłości drzwi?”

  1. :) mówi:

    Dziękuję… nie chce robić z Twojego bloga wzruszającego romansidła :-P … więc po prostu – :*

Dodaj komentarz