Znam ją ponad półtorej roku, kocham mniej więcej od tego samego czasu…od nieco ponad roku jesteśmy parą…. kochamy się, powiedziałbym, że z perspektywy czasu oraz szeroko rozumianego kontrastu z przeszłością- docieramy się oraz stajemy się dla siebie wzajemnie coraz to bardziej bliscy. Wprawdzie nie ma ludzi, ani też związków doskonałych, niemniej wiadomo wszem i wobec, że do tej niedoścignionej doskonałości trzeba jakoś tam próbować dążyć….dróg jest wiele, każdy ma swoją- i niech tak zostanie.
Co do meritum: obydwoje studiujemy, obydwoje znajdujemy się na utrzymaniu rodziców, moja miesięczna pensja z prasówki to de facto grosze….nie ma co kryć…. jest nam ze sobą dobrze….coraz to lepiej….
Do czego zmierzam? Że niby stary dobry Kinio planuje wziąść ślub?
E, narazie nie, ten krok wymaga chociażby namiastki stabilizacji życiowej…. no, ale żeby tak jakoś wzmocnić nasz związek, np rozważyć zakup o takiego czegoś:
i wykonać taki “krok do przodu” względem ukochanej osoby…. to by już tak trzeba było…. nie dlatego, “że tak”, albo też “bo kolega kolegi co znam jego brata tak zrobił-znaczy tak jego koleżanka co zna siostrę Jacka spod 7 mówiła” – dlatego, że ją kocham no….
marzec 17, 2007 o 12:02 pm
Dziękuję… nie chce robić z Twojego bloga wzruszającego romansidła
… więc po prostu – :*