Człowiek wstaje rano o 08, w stanie krytycznego niewyspania (4 godziny to mało trochę), po otwarciu jednego oka za oknem szuka słońca, aby jakoś pozytywnie zacząć dzień, tymczasem jego oczom ukazuje się…śnieg! Nie było go u mnie w mieście od grudnia tak mniej więcej… tak więc szok był ogromny….no cóż…tak czy owak, możemy wyjść z pewnością z założenia, że jest to ostatni frontalny szturm w wykonaniu dziadka mroza… mam nadzieję, że w przeciągu paru dni całe to białe kurestwo odejdzie w niepamięć aż do grudnia…a przed nami ciepła wiosna i gorące lato….OBY.
